Pykam sobie od kilku miesięcy na działce ze sporym zadowoleniem ze Slavii, aż od jakiegoś czasu wyniki zamiast jak to było do niedawna poprawiać się zaczęły gwałtownie spadać.
Z 30 m (taką akurat bezpieczną osią dysponuję) w najlepszych seriach 10 strzałów trafiało się 3-4 czasem 5 trafień mieszczących się w obszarze powiedzmy ok 1,3x1,3 cm a potem odskoki nawet po 2cm w każdym możliwym kierunku.
Najpierw pomyślałem, że to moja „zasługa” i korzystając z rad Przemka usilnie pracowałem nad techniką – nic z tego nadal było coraz gorzej

Kolejny pomysł był taki, że to DOC się posypał bo go przecież (jak opisywałem w jednym z wątków) przefokusowałem, kupiłem więc DOT’a 4-16 – nic z tego nadal było coraz gorzej

Wreszcie przy kolejnym smarowaniu tknęło mnie żeby dokręcić śrubę mocującą lufę (el. nr 18).
Nie, nie było tak, że lufa miała wyraźny luz, śruba dała się z trudem dokręcić zaledwie o jedno wgłębienie na łbie … a efektem jest celność a przede wszystkim powtarzalność jakiej do tej pory nigdy nie udało mi się uzyskać

Co dla mnie wynika z opisanej wyżej przygody ?
1. Dowiedziałem się jak gigantyczny wpływ na celność ma minimalny choćby luz na kostce lufy.
2. Mam nową lepszą lunetę

3. Okazało się, że stara lupka też jest dobra i kiedyś może wróci na Slavię jak DOT pójdzie na coś lepszego.
4. Zraziłem się do karabinków z łamaną lufą, wydaje mi się, że z łamaną lufą nigdy nie będę miał 100% pewności, że nie powstał mini mini niezauważalny luz który jednak rozwala mi skupienie o jakąś wartość, może zaledwie o 2 czy o 3 milimetry na 30m ale jednak. (pewnie nie do końca mam rację, ale planując zakup w przyszłym roku czegoś z wyższej półki raczej nie będę brał pod uwagę „łamańców”)
5. Przekonałem się (po raz kolejny), że zadbana Slavia 631 Ultra ma ogromne możliwości i jest warta każdej złotówki jaką się za nią zapłaciło.