Pogoda trochę dopisuję, przynajmniej już nie leje cały czas, tylko w weekendy

.
Nie miałem już serca do siedzenia w piwnicy i trenowania z Dianką.
Wychodzę z ziemi jak wszystko inne zielone na wiosnę

. Mam szczęście posiadać hw97 i przydomowy tor 30m i postanowiłem sobie trenować z tego karabinka. Z tym karabinkiem miałem problemów co nie miara. Nie wiem czy już opisywałem czy nie, ale już sytuacja jest stabilna ;-). Początkowo strzelałem sobie do spinnerka, dokupiłem takie cele reaktywne, 25/20/15mm i radośnie je strzelałem. Żona nie omieszkała mnie 'grzecznie' poprosić abym to żelastwo zebrał w jedno miejsce, więc cel 15mm powędrował z około 20m na 30m. Czasem się udawało to trafić, czasem nawet kilka razy pod rząd. Ale i bywały spektakularne pudła. Z ciekawości stwierdziłem że postrzelam do tarczy i zobaczymy co w trawie piszczy. Starałem się strzelać co dziennie i powstał jak do tej pory taki tygodniowy dziennik strzelań.
Reasumując, postawa siedząca, podparta, mocno rekreacyjna. Siadam w fotelu ogrodowym, ręka na balustradzie tarasu, karabinek na ręce i strzelam. Co do optyki, to mały dot, ustawiam go na x16, wtedy coś tam jeszcze widać, a przede wszystkim widać jak pracuje na spuście, nad czym staram się pracować. Ten mój spust jest dość twardawy, ale chyba wolę się tak nauczyć niż w nim grzebać, choć nie powiem, fajny byłby taki jak w diance ;-)
2016-04-10:
Seria z 30m i dla upewnienia z 15m.
2016-04-11:
2 x 30m
2016-04-12:
3 x 30m + kilka strzałów, tarczka pierwsza była ostatnia, i to był konieć srutu. Do tego wrócę na końcu dziennika.
2016-04-13:
3 x 30m
2016-04-14:
3 x 30m, tarcza na samym dole strzelana od lewej. Fajnie widać jak się musimy z hw rozpędzić

. Do tej pory chyba najlepsze co mi się udało wystrzelać.
2016-04-15:
3 x 30m
2016-04-16:
3 x 30m
2016-04-17:
2 x 30m, nie wiało jakoś strasznie, ale ogródek jest osłonięty ścianą budynku sąsiadów i tam się robi niezły przeciąg, co fajnie wyszło na tarczkach.
I na koniec jeszcze jedna rzecz, na która do tej pory nie zwracałem uwagi, a widać muszę.
Skończył mi się śrut, odpakowałem kolejne pudełko, też jsb, też exact, też 4.52.
Strzelam, białe pole, zakląłem, drugi strzał, białe pole. Już się zagotowałem, ale myślę że jeśli to były moje błędy, to raczej nie byłby takie powtarzalne. Pokręciłem optyką prawo 5 klików, góra najpierw 5 później jeszcze 3 i chyba przesadziłem, w każdym razie tak to wyglądało:
Jak widać co jakiś czas nie popełniam błędów, albo ich suma daje w mojej opinii niesamowite wyniki. Staram się wyciągać jakieś wnioski i łapać błędy. Ale nie idzie mi to zbytnio. Nie potrafię zrozumieć czemu czasem jest dobrze, a czasem źle. Mam nadzieje że czas pokaże ;-). Wiem że sprzęt potrafi jak mu nie przeszkadzam, mi pozostaje trenować ;-)
Pozdrawiam
soda