Niedawno wpadł do mnie kurier z karabinkiem pcp SPA p10.

Jak wiadomo lakiero bejca nigdy do mnie nie "przemawiała" i raczej to się nie zmieni... (proceder powinien być karany

Postanowiłem wiec zedrzeć lakiero bejcę i pokazać to co w drewnianych osadach jest najpiękniejsze...
Za pomocą papieru ściernego o gradacji 320 do 2000 zdarłem obleśną lakiero bejcę... posiłkując się również wełną stalową.Zmieniając gradację papieru należy również pamiętać o delikatnym przecieraniu nawilżoną wodą szmatką drewna celem podniesienia włókien i ich usunięcia.




Pełna krasa drewna wyszła na światło dzienne






Po zabejcowaniu aby uwydatnić jeszcze bardziej to co drewno ma do zaoferowania swym pięknem zostało zabezpieczone i zaolejowane olejem 3V3,do momentu aż przestało wpijać olej.Olej ten jest dość rzadki przez co świetnie wpija w drewno,bawiłem się z olejem lnianym na innej osadzie ale postanowiłem spróbować czegoś innego,chociaż przyznam że trochę z obawy przed działaniem promieni UV które wpływają na późniejszą barwę drewna na co olej lniany nie jest odporny.Minusem tego oleju jest zapach,intensywny,przez co najlepiej nakładać go w pomieszczeniu dobrze wentylowanym a najlepiej na dworze.





Myślę że końcowy efekt nie wyszedł najgorzej,co ważne w dotyku o niebo lepsze niż jakikolwiek lakier.
Prezentację całości,protezy ze złomem wstawię nieco później jak już wszystko poskładam do kupy...
PS.Wiem hameryki nie odkryłem ale chciałem się pochwalić
