W tym roku mój ekwipunek powiększył się o małą kuchenkę spirytusową.
Kuchenka raczej nie nadaje się do gotowania obiadu dla rodzinki,zużywa sporo paliwa i długo gotuje kubek wody.Ale gorąca kawka z rana to dobra żecz,zanim rozpale ognisko albo przed wyruszeniem w drogę.
Oczywiście kupno spiru raczej odpda,wolałbym go inaczej skonsumować

Pozostaje tylko zamiennik w postaci denaturatu,niestety ma jedną wielka wadę,nie nadaje sie do picia.........żartuję



Tak poważnie to poprostu strasznie śmierdzi, chyba większość zetkneła się z tym smrodkiem to wiedzą jak jedzie.


Ma ktoś jakiegoś pomysła jak chociaz troche pozbyć się tego smrodu z dykty.