Godzinka do fajrantu, robota zrobiona i nic nie stalo na przeszkodzie aby wreszcie sprawdzic sprzet na ustawieniach poprzedniego właściciela. Po szybkim zreowaniu, dystans 20m, stojąc z podparciem:


Do naciagania rygla trzeba uzyc sporej siły a spust jest nieznosnie twardy i zero plynnosci, ciężko wycelowac mocno napinając palec do strzalu :O
Na ori sprezynie zbijaka caly mechanizm pracuje plynnie i gladko, ale srut ledwo opuszcza lufe.
Gdyby nie fakt, że zawor przyszedl wkrecony na pelna butelke, nie w karabinku, to juz dawno bylby rozkrecony i jakis genialny pomysl wpadlby do pustego łba ^_^
Przez łikęd bede pracowal nad oproznieniem butelki, potem bede czarowal z zaworkiem. Pcp nie wpadnie, dopoki nie uporam sie z tym wyzwaniem...
