
Kiedyś bardzo chciałem posiadać w swojej stajni właśnie taki śliczny i zgrabny BSA Lightning XL Jako że posiadam lepsze karabinki sprężynowe niż BSA Lightning XL jakoś tak schodziło z jego zakupem. Pewnego razu na forum w dziale K/S trafiła się okazja zakupu tego karabinka za 180zł !!! który był ponoć uszkodzony ? Przynajmniej tak twierdził poprzedni właściciel który wysłał ten karabinek celem naprawy do jednego ze speców z tegoż forum który to ponoć stwierdził uszkodzenie zaczepu spustu

Jeszcze jednym felerem była pęknięta ale już sklejona osada w miejscu uchwytu przy spuście
Pomyślałem co by nie było to dam to radę naprawić ten karabinek :-D
Przesyłka dotarła faktycznie jak się okazało podczas naciągania zaczep spustu nie łapał tłoka ? Oczywiście rozebrałem karabinek celem sprawdzenia co go boli i jak wygląda ten urwany zaczep spustu, i ja się okazało spust był w idealnym stanie a cała usterka polegała na tym że spadła sprężynka z jednej z krzywek w spuście :-D
Ułatwiło mi to zdecydowanie naprawę i reanimacje karabinka. Założyłem sprężynkę na swoje miejsce, wyregulowałem spust złożyłem optykę i pora na pierwsze strzały
Karabinek spisywał się bardzo dobrze skupienie dobre kultura pracy przyzwoita. Nie mniej jednak chciałem się dobrać do tego karabinka ze swoimi łapkami i wykonać kilka poprawek ;laughing:
Przede wszystkim chciałem odnowić oksyde i osadę, ale jak wiadomo jak się już dobrałem do niego to już poleciało i robiłem wszystko jak leci hehe....
A to cały zakres prac jaki wykonałem w tym karabinku:
- rozbiórka na części pierwsze i mycie
- polerowanie wnętrza cylindra
- szlifowanie i polerowanie tłoka
- zmiana kształtu naciągu tłoka
- polerowanie elementów naciągu tłoka
- regeneracja uszczelki tłoka
- dorabianie i wymiana uszczelki lufy
- dopracowanie szlifowanie i polerowanie elementów spustu
- naprawa pękniętej osady
- szlifowanie czyszczenie i olejowanie osady
- piaskowanie części metalowych i aluminiowych
- oksydowanie i anodowanie na mat elementów stalowych i aluminiowych
- smarowanie i montaż karabinka
- regulacja
No to do dzieła

Na pierwszych fotkach widać że stan karabinka pozostawia wiele do życzenia. Widać wyraźnie że na elementach metalowych jest korozja



Rozbiórka karabinka do momentu wyciągania sprężyny i tłoka jest stosunkowo prosta
Odkręcanie osady.
Zdjęcie cięgna zabezpieczającego przed przypadkowym starłem. Na prawym dolnym zdjęciu oznaczonym kolorem czerwonym oznaczyłem miejsce w którym cięgno często ulega uszkodzeniu. Cięgno jest wygięte pod kątem 90stopni i tam pęka. Na takie uszkodzenie jest metoda. Nie trzeba wymieniać całego cięgna można je ponownie zagiąć tyle ze trzeba je wydłużyć w miejscu gdzie ramie je pociąga

Zdjęcie ramienia naciągu tłoka strzałki pokazują kolejne etapy demontażu.
Widać na fotach skorodowane elementu systemu :-/

Rozkręcanie całego systemu czyli wyciągnięcie plastikowego i metalowego korka.


Żeby wyciągnąć sprężynę trzeba użyć specjalnego przyrządu który pozwoli na wciśnięcie pewnego rodzaju korka i wyciągnięciu sworznia zabezpieczającego. Jak widać je ten przyrząd wykonałem z kawałka rurki hydraulicznej . Wystarczy uciąć kawałek rurki wywiercić otwór wiertłem jakieś fi12mm a następnie za pomocą szlifierki kątowej i cienkiej tarczy naciąć do wywierconego otworu. Następnie wkładamy przyrząd naciskamy karabinek tak jak na fotkach. Strzałka pokazuje nam kierunek nacisku , siła F ;laughing:

Wypchniecie sworznia zabezpieczającego, z reguły siedzi luźno. Ja wypycham wkrętakiem o mniejszej średnicy niż sworzeń a następnie naciskam cały system w dół wyciągam wkrętak i luzuję. I w ten sposób mamy bebeszki na wierzchu !


Żeby wyciągnąć tłok z karabinka należy zdemontować szynę montażu lunet, nie jest to operacja zbyt skomplikowana. Nie mniej wygodniej tą czynność wykonywać we dwie osoby. Ja niestety robiłem to sam .
Tak jak widać na fotkach stawiam system karabinka na krawędzi klocka drewnianego a następnie pobijam młotkiem szynę montażu lunety w kierunku końca cylindra za pomocą kawałka twardej drewnianej listwy.
W moim przypadku jest to listwa wykonana z gruszki !!! którą mój dziadek stolarz ściął jakieś 50 lat temu


Żeby wyciągnąć tłok należy delikatnie podważyć do góry zaczep spustu tłoka a następnie wyciągamy tłok !

Tłok na wierzchu :-D widać zmęczenie systemu, lekko skorodowany tłok.

Aby zmontować lufę i ramię naciągu należy wybić sworzeń , ja użyłem tulei wykonanej z tworzywa sztucznego oraz wybijaka ze sworznia stalowego , taki miałem pod ręką


Czas na rozmontowanie spustu, tutaj należy szczególnie się skoncentrować i starać zapamiętać co i gdzie się znajdowało zeby nie było problemów przy montażu.
Demontujemy pierścienie zegera i wyciągamy powoli wszystkie elementy uważając żeby nam nie wyskoczyły znajdujące się wewnątrz sprężynki !


Po rozmontowaniu i umyciu elementów spustu, powierzchnie które trą wzajemnie o siebie i mają znaczący wpływ na płynność i precyzje pracy spustu poleruję !
Strzałki pokazują powierzchnie które były polerowane na lustro :-D Uwaga należy pamiętać żeby nie szlifować i nie zmieniać kątów w elementach spustu, może to wpłynąć na przewidywalność pracy i bezpieczeństwo spustu !

Czas zabrać się za tłok, jak widać na fotce w miejscu zaznaczonym strzałką element naciągu tłoka bardzo rysuje tuleję wykonaną z tworzywa sztucznego :-/ Będzie trzeba to dopracować. Jak widać zeszlifowałem ostre krawędzie ramienia naciągu tak ażeby już nie wchodziły zbyt głęboko i nie niszczyły plastikowej tulei, starałem nadać tym wąsom kształt promienia jaki ma tuleja plastikowa . Operację szlifowania ramienia naciągu należy wykonywać bardzo ostrożnie ponieważ nadmierne zeszlifowanie może spowodować że ramię naciągu nie będzie nam zaczepiać za tłok



Tłok jest trochę zaśniedziały i skorodowany, powierzchnie które bezpośrednio trą o cylinder sa nieco porowate i ostre. Postanowiłem je przeszlifować i wypolerować. Górne zdjęcia przed szlifowaniem i polerką a dolne po operacji dopieszczania .

Uszczelka tłoka była w dobrym stanie bez jakichkolwiek uszczerbków i skaleczeń. Niestety uszczelka tłoka w skutek eksploatacji nieco straciła ze swojej średnicy zewnętrznej. Jako że nie miałem czasu na szukanie i zamawianie nowej uszczelki postanowiłem ją nieco zregenerować.
W miejsce zaznaczone strzałka wcisnąłem drut miedziany co spowodowało rozszerzenie uszczelki, następnie tą uszczelkę wrzuciłem do wrzątku przez kilkanaście sekund ją gotowałem a następnie wrzuciłem ją do zimnej wody

Zabieg ten spowodował zwiększenie średnicy uszczelki.



Fragment trapezowy uszczelki który trzyma ją w tłoku przed montażem posmarowałem delikatnie olejem silnikowym, to ułatwiło wciśniecie uszczelki na miejsce.

Tuleję z tworzywa sztucznego która wchodzi w tłok obróciłem w osi o 180* co spowodowało że pokaleczone przez ramie naciągu miejsce jest niewidoczne.

Prowadnic sprężyny była w bardzo dobrym stanie jedynie dopracowania wymagała podkładka stalowa która jest zakładana na koniec prowadnicy. Sprężynę założyłem oczywiście nowa z drutu OTEVA 70 SC ;laughing: Podkładka jak i końcówki sprężyny zostały odpowiednio wyszlifowane na papierze wodnym a następnie wypolerowane na lusterko

Sprężynę zastosowałem krótsza, oryginalna posiadała 35 zwoii z drutu 3,2mm ja zastosowałem sprężynę o 32 zwojach również z drutu 3,2mm

Kolejnym etapem prac była naprawa i renowacja osady. Jako że kolba była pęknięta poprzedni właściciel postanowił ją skleić. Miejsce klejenia trzymało osadę w całości nie mniej jednak postanowiłem miejsce w którym było pękniecie wzmocnić stalowa śrubą. Jak widać na fotkach kupiłem stalową śrubę o dł 80mm , zmierzyłem jej średnicę w miejscu gdzie jest cześć wewnętrzna gwintu 4mm oraz w miejscu gdzie gwintu nie ma 5,5mm.
Na początek za pomocą wiertła płytkowego do drewna o średnicy 16mm zrobiłem nawiercenie na łeb śruby która to ma się zagłębić w osadzie żeby nie kolidować z osada podczas montażu. Następnie za pomocą długiego wiertła 4mm nawierciłem główny otwór a następnie poszerzyłem otwór wiertłem 5,5mm w miejscu gdzie śruba nie ma już gwintu.
Na koniec wystarczy za pomocą klucza nasadowego wkręcić solidnie śrubę wzmacniającą :-D


Renowację osady wykonywałem według wskazówek które można znaleźć na tym forum tak wiec nie będę sie w tej kwestii rozpisywał efekt szlifowania bejcowania i olejowania osady będziecie mogli ocenić sami w dalszej części moich wypocin
Tak jak było widać na wcześniejszych fotkach cały system też już nie był najświeższy był nieco porysowany i skorodowany. Jako ze ogniska korozji spowodowały nieco wżerów na powierzchni. Postanowiłem całość odnowić w macie a nie na połysk. Pomyślałem że da to lepszy i ciekawszy efekt. Trochę problemu sprawiło ściągniecie aluminiowego tłumika ze stalowej lufy. Jak się okazało tłumik był wklejany na lufę, z pomocą przyszedł mi palnik gazowy ;laughing: Musiałem dość silnie podgrzać palnikiem tłumik a nastepnie go bez większego problemu ściągnąłem ! Tak wiec elementy stalowe i aluminiowe poszły do piaskowania kulkami szklanymi o gradacji 0,1-0,2mm


Tak oczyszczone elementy wysłałem do jednego kolegi z forum celem oksydowania stali i anodowania aluminium. Efekt końcowy jak widać poniżej, jestem bardzo zadowolony :-D


Czas na montaż tłumika na lufie, najpierw jednak wykonałem nową koronę lufy za pomocą freza kulistego. Kilka precyzyjnych ruchów i ostry jak brzytwa frez zrobił mi piękną koronę, na koniec do polerowanie powierzchni korony i jest git !

Zamontowanie tłumika na lufie wykonałem za pomocą kleju dwuskładnikowego. Wcześniej miejsca klejone lufy i tłumika odtłuściłem a następnie rozrobiłem klej i wkleiłem tłumik na lufę.


Powoli biorę się za skręcanie karabinka i w trakcie montażu okazuje się że muszę jeszcze wyszlifować i wypolerować pokaleczone elementy naciągu tłoka i blaszki która współpracuje z ramieniem naciągu. wypolerowane elementy smaruję dokładnie smarem z zawartością molibdenu.

Wkładam tłok do cylindra delikatnie smarując uszczelkę tłoka kropelką oleju silnikowego. Powierzchnie tracę tłoka delikatnie smaruje smarem molibdenowym. Montuję szynę pod optykę, należy to robić niezwykle delikatnie a szynę w miejscu gdzie będziemy wbijać najlepiej dobrze okleić izolacją żeby nie skaleczyć oksydy czy lakieru


Składam wszystko do kupy, wkładam sprężynę posmarowaną smarem molibdenowym i pozostałe elementy systemu. Jako że napięcie wstępne w tym karabinku jest niezwykle duże to w moim przypadku skręcam przy pomocy ścisku, ale jak ktoś ma pomoc drugiej osoby to można spróbować złożyć karabinek bez użycia dodatkowych narzędzi.

Oryginalna uszczelka lufy też wygląda na wyeksploatowaną związku z tym postanawiam dorobić nową uszczelkę. Po pewnych pomiarach wpadłem na pomysł ze mogę ja dorobić z uszczelki lufy od popularnego Hatsana :-D Należy tylko nieco zeszlifować średnicę zewnętrzną uszczelki. Ja to robię nakładając uszczelkę na pręt o średnicy wewnętrznej obrabianej uszczelki a następnie wkręcam ten pręt w zacisk wiertarki ręcznej. Włączam szlifierkę stołową a następnie wiertarkę i przykładam obracająca sie uszczelkę w wiertarce do obracającego się kamienia szlifierki. Tą czynność należy wykonywać niezwykle delikatnie i z wyczuciem często mierząc średnicę szlifowanej uszczelki


____________________________________________________________________________________________________________________________________________
Cały pozostały montaż odbywa sie w kolejności odwrotnej jaka był wykonywany demontaż. Po zmontowaniu oczywiście kilkadziesiąt prób z przestrzeleniem karabina który nawet nadmiernie nie DIESLOWAŁ :-D Praca całego systemu jest dość cicha i przyjemna nic nie zgrzyta i nie ociera się. Regulacja pracy spustu który jest teraz bardziej wyczuwalny i przewidywalny, nadal posiada ten swój charakter myśliwski ale mi to odpowiada. Oczywiście wstępne pomiary energii która oscylują na poziomie 15,0-15,3 J. Jak dla mnie to jest to maksymalna energia jaką powinien mieć ten karabinek, przy tej energii jest nieco kopiący i narowisty. Według mojego odczucia ten karabinek był by najbardziej przyjemny przy energii około 12-13J, puki co zostawiam go z tą energia jaką ma

Warto zaznaczyć że na poprzedniej sprężynie która miała 35 zwoii karabinek miał energie na poziomie 12J obecnie zastosowana sprężyna ma o 3 zwoje mniej a energia jest wyższa o ponad 3J. Może to świadczyć o lepszej energetyczności sprężyny oraz o tym że stara sprężyna miała już za sobą kupę przebiegu.
Wyniki na tarczy przedstawiają się dobrze, któregoś dnia wstawię kilka tarczek z wynikami do tematu.
Nie mniej jest to bardzo fajny i poręczny karabinek który zawsze chciałem mieć w swojej stajni :-D
Na koniec kilka fotek przedstawiających odrestaurowany karabinek. Pierwsza fotka przedstawia karabinek prze i po metamorfozie






Poniżej na fotce widać miejsce pęknięcia osady w miejscu uchwytu i tuz nad spustem.

I kilka fotek z zamontowaną optyka








I to tyle chyba w temacie mojego tuningu / renowacji karabinka BSA Lightning XL możliwe że niektóre etapy prac są zbyt szybko opisane i pewne szczegóły pominięte ale proszę mi wierzyć że BSA Lightning XL gdybym chciał wszystko precyzyjnie i dokładnie opisać i do tego wstawić fotografię to temat tuningu tego karabinka był by pewnie dwa razy dłuższy :-D