Jakiś czas temu reperowałem drobną usterkę w Paganax-ie 4,5 i dało się z tego całkiem fajnie strzelać. Ale i energia była bardziej tarczowa:
Ten Reximex z energią 16 - 16,5J strasznie szarpie i nie potrafię go opanować. Trudno w to uwierzyć ale podrywa lufę bardziej niż w HW44. Co może się przez pewien czas wydawać całkiem zabawne. Tyle, że Weihrauch mimo to pozostawał bardzo celny. Możliwe więc, że główny problem tkwi w czymś innym Np. w pracy spustu. A to podrywanie lufy przy strzale po prostu zwraca większą uwagę...
I właśnie, miałem w planach na ten weekend zajrzeć i zobaczyć co tam siedzi, że jest taki twardy. Tu trzeba wspomnieć, że pod względem dostępu do różnych podzespołów to sprzęt godny polecenia.
No ale pojawił się nowy problem - pistolet "nagle" przestał trzymać powietrze. Więc tylko odkręciłem kartusz i napełniłem go do 200bar, zostawiając w spokoju na dwa dni. Wygląda w porządku - więc wychodzi na to, że winny jest zawór strzałowy. Zawiódł po niecałych 50 strzałach!

(Tzn u mnie. Nie wiem ile strzałów oddano z tego pistoletu wcześniej)
Ciekawostka, niedawno na beżowym ktoś się męczył z podobnym sprzętem i zdaje się, że zawór strzałowy też tam sprawiał problemy.
Rzecz, która mnie w tych pistoletach wkurza, tj tym RP, Mito i "klonie" Paganax-a, Różnica wysokości tylnej szyny na której oryginalnie zamocowana jest szczerbinka i mocowania muszki. (Muszę do ilustracji tego zrobić specjalne zdjęcie) Pewnie nie zwróciłbym uwagi, gdyby nie to, że brakuje przez to regulacji. A poza tym - szczerbinka jest za niska i ma tylko regulację tylko na boki. I ta regulacja też jest beznadziejna, bo śrubka się luźno kręci a szczerbinka ma luzy. Podejrzewam, że może się sama przestawiać przy każdym chowaniu do "pudełka"...
