Energetyczna Stokrotka nr 901

Wszystko co dotyczy wiatrówek PCA

Moderatorzy: daras, Hiszpan63, forestkorsze

Awatar użytkownika
mc_iek
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 524
Rejestracja: 2015-10-07, 09:46
Lokalizacja: Kępa Niemojewska

Energetyczna Stokrotka nr 901

Post autor: mc_iek » 2017-12-12, 21:19

Miało być w miarę elastycznie, autonomicznie i tanio, ale nieortodoksyjnie. Miało też być nieco ekstrawagancko, bo co to za frajda mieć to samo, co wszyscy krewni i znajomi?

Ostatni raz z karabinka podszytego wiatrem strzelałem u schyłku systemu, który pozwala do dzisiaj rozrastać się coraz większej liczbie kombatantów walki z nimże. Potem nie było jakoś okazji pomacać żadnego łindrajfla. Jakoś tak wyszło, trochę z braku czasu, a trochę z deficytu takich, czy innych możliwości doczesnych. Dwa lata temu tknięty nieodpartym afektem zanabyłem replikę Peacemakera pędzonego czystymi, płynnymi spalinami i tak jakoś poczułem ponownie frajdę celowania, oraz tęsknotę za czymś dłuższym - może to jakieś kompleksy związane z PESEL-em? Zacząłem czytać o tym, z czego strzelają inni, jak to działa i dlaczego tyle kosztuje? Łamane bambusy odpadły w pierwszej kolejności, choć na pobliskim targu dwa razy w tygodniu można kupić wyroby miotające śrut o bardzo korzystnym stosunku ceny do jakości (najczęściej 1:1). Powodem wyeliminowania wzmiankowanego sprzętu był brak elastyczności konstrukcji. Gdy najdzie mnie ochota na kameralne postrzelanie za garażem, gdzie maksymalnie mogę odsunąć się od tarczy na 12m, nie potrzebna mi moc, nadająca śrutowi zdolność przestrzelenia kulochwytu razem ze ścianą z szalówki. Z kolei, gdy pójdę sobie na pobliskie łąki i spróbuję z 50-ciu metrów przestrzelić puszkę po tuszonce nie przyda mi się rurka do plucia ryżem... Owszem, korzystna byłaby opcja posiadania osobnego sprzętu do garażowania i osobnego do perforowania czołgów, ale jak w każdym szanującym się gospodarstwie bez akceptacji głównej księgowej to i dyrektor generalny niewiele może... Z tego samego w pewnym sensie powodu odpadły wiatrówki napędzane pompką samochodową z lat 70-tych ubiegłego wieku kosztującą równowartość swojej wagi w złocie, chociaż nie ukrywam, trochę skłonów pewnie wpłynęłoby korzystnie na stan zdrowia. Do butli pod ciśnieniem kilkuset barów nie mam zaufania bo widziałem kiedyś efekt rozszczelnienia. Suma summarum pozostała opcja wiatrownicy z łatwo regulowanym ciśnieniem roboczym, nie wymagającej dodatkowego osprzętu, czyli ze staropolska zwanej PCA (Pompka, Celowanie, A... hmmm... to jeszcze raz). Po uzyskaniu stosownej akceptacji wniosku zakupowego podjąłem poszukiwania. Na stronie internetowej jednego z dystrybutorów gadżetów, dzięki którym faceci czują się bardziej prawdziwi trafiłem na NIĄ... Jakoś tak zawołała do mnie, choć nie znalazłem na jej temat żadnych opinii w języku mi znanym. Wszyscy rodzimi sprzedawcy mają na jej temat tę samą formułkę reklamową i adnotację "nowość". Ta nowość znana jest w cywilizowanym świecie od +/- 9 lat i dzięki google translate udało mi się poznać sporo pochlebnych wypowiedzi zadowolonych użytkowników. Pozwoliłem sobie nawet udać się do jednego ze sklepów oferujących i pomacać egzemplarz. Zakupiłem...

A więc do ad remu:

Daisy Powerline 901

https://goo.gl/tzkMyY

Obrazek

W dotyku nieco zabawkowa, bo osada wykonana jest z polimeru, ale całość jest sztywna. Nic nie trzeszczy, nie ma (póki co?) luzów. Trzyma się toto pewnie, nie ślizga się w rękach. Lufa stalowa, gwintowana ukryta w blaszanej obudowie. No ale nie chciałem czegoś, co wygląda groźnie i kosmicznie, a raczej rekreacyjnie i niewinnie.

https://goo.gl/Ko5Xit

Obrazek

Teoretycznie można strzelać kulkami BBs, bo Stokrotka ma przystosowany do nich wewnętrzny magazynek mieszczący 50szt. Jednak po doświadczeniach z Coltem nie będę ryzykował. Śrut ołowiany trzeba ładować pojedynczo. Port ładowania jest mały, więc osoba z kowalskimi łapkami może mieć kłopoty z umieszczeniem śrutu tam gdzie trzeba i do tego odpowiednim końcem w odpowiednią stronę. Ja od razu zadecydowałem, że będę korzystał ze starego wynalazku jakim jest pęseta, która jak się okazało działa bardzo dobrze.
Ponieważ bez okularów widzę szczerbinkę, ale z muszką mam już problem a cel jawi się niewyraźną plamą. W okularach zaś widzę muszkę i cel, ale szczerbinka jest tylko wyobrażeniem, zdecydowałem się na lunetę. Tu niestety budżet nie pozwolił na ekstrawagancję, więc wybór padł na dostępny w tym samym sklepie Strike System 4x32. Przymierzałem się do ołówka 4x20, ale jakoś mnie nie przekonał...

Dzisiaj miałem niedzielę, więc po opędzeniu standardowych obowiązków domowych dokonałem pierwszych prób. Przystrzelałem (kto wymyślił takie słowo?!?) lunetkę na 20m, po czym zutylizowałem resztkę półokrągłego KTK. Wyszło z tego jakieś 100 strzałów. Zarządziłem 20 metrów i mocno się rozczarowałem... swoimi umiejętnościami. Do pierwszych tarcz nie przyznam się nawet na torturach, ale ostatnią już mogę mimochodem uznać za "do przyjęcia".

https://goo.gl/8QeaCD
Obrazek

Tak, wiem, że nie ma się czym chwalić, ale naprawdę nie trzymałem karabinka w rękach prawie 30 lat, a z lunetką strzelałem może z 3 raz w życiu, więc mężnie zniosę ogólnoforumowy rechot. ;) No dobra, trochę się podąsam, ale do jutra mi przejdzie. Pozycja siedząca z podpórką na szczeblu drabiny. (I tak niełatwo było utrzymać krzyż w czarnym, poza tym brak mi powtarzalności złożenia się do strzału, a luneta tego bardzo nie lubi... Dzisiaj "strasznie" wiało i tej wersji będę się trzymał.

Zanim zrobiło się ciemno przestrzeliłem jeszcze kilka śrutów przez chrono. Dwa ostatnie KTK na dziesięciu pompkach miały 190,9m/sek. i 189,5m/sek.
Crosman Match
10 pompek - 207,6m/sek. i 208,3m/sek.
5 pompek - 170,4m/sek.
3 pompki - 140,9m/sek.
Potem zrobiło się ciemno.

Po świętach, jak pogoda dopisze postaram się zrobić kilka testów Exactem i Targetem. Będę chciał zrobić prosty pomiar głośności strzałów na różnych sprężeniach i może przetestować zasięg całkowity? Jeszcze się zastanowię.

Mnie osobiście nie sprawia kłopotów 10 pompnięć, mimo iż dźwignia pompki (przednia część osady) nie jest zbyt długa. Dzisiaj wykonałem tych pompek koło tysiąca, bez zmęczenia. Właściwie lekki opór zaczynałem odczuwać dopiero przy siódmej pompce, ale ja średnio rozgarnięty kowal z maturo jestem...
Ostatnio zmieniony 2018-01-15, 14:12 przez mc_iek, łącznie zmieniany 4 razy.
Gdy patrzę na niektórych ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo boże, to cieszę się, że moimi praprzodkami były małpy...

Awatar użytkownika
papasmerf991
Posty: 1
Rejestracja: 2017-11-09, 15:08
Lokalizacja: Lublin

Post autor: papasmerf991 » 2017-12-12, 22:22

Wiatrówka ma Tobie sprawiać przyjemność, a nie forumowiczom. Fajnie, że próbujesz czegoś innego niż wszyscy, bo dzięki takim osobom jak Ty można się dowiedzieć czegoś o nowych produktach. Nie napisałeś nic o przeglądzie zerowym, każdy karabinek łapie drugi oddech jak go jakaś zdolna osoba tu i ówdzie pomisia. Pomyśl o tym. Tymczasem trzeba ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, życzę powodzenia i pozdrawiam!

Awatar użytkownika
mc_iek
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 524
Rejestracja: 2015-10-07, 09:46
Lokalizacja: Kępa Niemojewska

Post autor: mc_iek » 2017-12-12, 23:17

Korona jest ukryta za plastikową wkładką zamykającą osłonę lufy, której integralną częścią jest muszka wyposażona w długi na trzy centymetry światłowód. W wolnym czasie spróbuję, a właściwie nie spróbuję, tylko wyciągnę ten wynalazek i obejrzę wylot. Mam pewne plany w tym temacie, bo skoro założyłem lupkę, to muszka mi nie potrzebna, ale o tym przy innej okazji.
Spust nie ma regulacji i jest dośc twardy, ale daje się kontrolować.
Całośc ma 95cm długości.
Bez lunetki waży +/- 1,7kg.
Karabinek ma wbudowany zawór bezpieczeństwa uniemożliwiający przepompowanie.Póki co nie sprawdzałem czy, ani jak działa.
Przy spuście jest bezpiecznik przetykowy nieautomatyczny. Zabezpieczenie broni jest możliwe dopiero po odciągnięciu "rygla", który automatycznie naciąga zbijak zaworu. Zabezpiecza sie wciskając przetyk z lewej na prawą stronę, odbezpiecza z prawj na lewą.
Ogólna konstrukcja wygląda podobnie jak u Crosmana, Umarexa i w innych modelach Daisy. Różnice dotyczą głównie detali.
Gdy patrzę na niektórych ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo boże, to cieszę się, że moimi praprzodkami były małpy...

Awatar użytkownika
Filo
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 2232
Rejestracja: 2013-11-24, 09:49
Lokalizacja: Warszawa-Bielany

Post autor: Filo » 2017-12-13, 22:15

mc_iek pisze:Dzisiaj wykonałem tych pompek koło tysiąca, bez zmęczenia. Właściwie lekki opór zaczynałem odczuwać dopiero przy siódmej pompce, ale ja średnio rozgarnięty kowal z maturo jestem...
Miałem kiedyś w ręcach pomkie Sharp'a , ale po 200 strzałach, czyli 1000-cu dupnięć, udo mnie zaczęło od zapartej stopki ......lać. Od tego czasu pompki nie zapisują się na listę moich hobby.
Ostatnio zmieniony 2017-12-15, 17:52 przez Filo, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mc_iek
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 524
Rejestracja: 2015-10-07, 09:46
Lokalizacja: Kępa Niemojewska

Post autor: mc_iek » 2017-12-13, 23:43

Ja prawą ręką trzymam Stokrotkę za kibić, a lewą robię jej sztuczne oddychanie. Nie muszę niczego opierać, ale jak już wspomniałem kowal z maturo jestem. Artystyczny bo artystyczny, ale jednak kowal...
Gdy patrzę na niektórych ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo boże, to cieszę się, że moimi praprzodkami były małpy...

Awatar użytkownika
mc_iek
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 524
Rejestracja: 2015-10-07, 09:46
Lokalizacja: Kępa Niemojewska

Post autor: mc_iek » 2017-12-15, 22:27

Poszperałem trochę w internecie i znalazłem opis działania mechanizmu spustowego. Wynika z niego, że bez przebudowania konstrukcji niewiele da się poprawić w tym temacie. Mechanizm składa się z języka spustowego, sprężyny, pazura i dźwigni orwierającej zawór strzałowy. Język spustowy ma swoją oś obrotu a dźwignia swoją. Gdy naciskamy spust, dociskamy do końówki dźwigni sprężynę, która nada jej odpowiednią siłę do otwarcia zaworu. Dźwignia trzymana jest jednak przez pazur, aż do momentu, w którym spust zepchnie go z dźwigni. Wtedy dźwignia pchana przez sprężynę napiętą językiem spustowym otwiera zawór. Można do pewnego stopnia osłabić sprężynę, dzięki czemu łatwiej będzie naciskać spust, ale nie można przesadzić, bo sprężyna zaworu strzałowego może okazać się za silna i po zabawie.

Za jakiś czas pomyślę nad czymś w rodzaju przyspiesznika stosowanego w dawnych mechanizmach skałkowych i kapiszonowych broni myśliwskiej. Przejmie on rolę napinacza sprężyny, dzięki czemu będzie można skrócić drogę języka spustowego i zmniejszyć siłę potrzebną do oddania strzału. Postaram się to na dniach rozrysować.
Gdy patrzę na niektórych ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo boże, to cieszę się, że moimi praprzodkami były małpy...

Awatar użytkownika
Filo
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 2232
Rejestracja: 2013-11-24, 09:49
Lokalizacja: Warszawa-Bielany

Post autor: Filo » 2017-12-16, 21:36

Ta twoja Daisy, ma taki śmieszny bezpiecznik, że bez wprowadzenia śrutu, po niewielkim złamaniu lufy, nie odpalisz tej pompki?

Awatar użytkownika
mc_iek
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 524
Rejestracja: 2015-10-07, 09:46
Lokalizacja: Kępa Niemojewska

Post autor: mc_iek » 2017-12-16, 23:44

Daisy ma stałą lufę, wolałbym jej nie łamać... ;). Pompkę obsługuje przednia część osady. Po oddaniu strzału pompką można się bawić do woli, ale napompowanie zbiornika jest możliwe dopiero po odciągnięciu popychacza śrutu. Wtedy dźwignia otwierająca zawór wraca do położenia spoczynkowego i zawór się zamyka. Przed pierwszym cofnięciem popychacza całe powietrze z pompki idzie w lufę. Potem popychaczem można się bawić aż do ułamania. Śrut można załadować przed, w trakcie i po napompowaniu.
Ostatnio zmieniony 2017-12-20, 22:09 przez mc_iek, łącznie zmieniany 1 raz.
Gdy patrzę na niektórych ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo boże, to cieszę się, że moimi praprzodkami były małpy...

Awatar użytkownika
Januszpelle
Posty: 138
Rejestracja: 2012-09-13, 20:39
Lokalizacja: Zalesie

Post autor: Januszpelle » 2017-12-20, 19:59

Ja tylko dodam, że przez taką g....ną optykę zniechęciłem się na parę lat do strzelania.
Teraz, czyli z perspektywy czasu wybrał bym zamazany widok szczerbinki strzelając bez lunety, ale za to dziurki będą bliżej dziesiątki.

Obecnie strzelając i patrząc przez lupkę, widzę i tak wszystko zamazane na 40 metrach, ale tak właśnie ma być w moim przypadku.
HW 100 T + Hawke 4-16x44 i Łucznik WZ 70

Awatar użytkownika
mc_iek
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 524
Rejestracja: 2015-10-07, 09:46
Lokalizacja: Kępa Niemojewska

Post autor: mc_iek » 2018-01-01, 15:24

Powoli zaczynamy się dogadywać.
Wszystkie tarczki do kulochwytu 14x14cm.

12 metrów, pozycja stojąca, bez forkietów i innych pomocy:

https://goo.gl/EAAr2J

Obrazek

https://goo.gl/TvoQS7

Obrazek

i 20 metrów jak wyżej, z wolnej ręki

https://goo.gl/wfua6S

Obrazek

https://goo.gl/M7gpbm

Obrazek

Ciekawostka, że na 20 metrów mam podobny rozstrzał, jak na 12. Czyżby większa odległość wymuszała większą mobilizację?

ps. oczywiście tradycyjnie najgorsze tarcze poszły do pieca... :oops:
Ostatnio zmieniony 2018-01-15, 14:15 przez mc_iek, łącznie zmieniany 1 raz.
Gdy patrzę na niektórych ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo boże, to cieszę się, że moimi praprzodkami były małpy...

Awatar użytkownika
Filo
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 2232
Rejestracja: 2013-11-24, 09:49
Lokalizacja: Warszawa-Bielany

Post autor: Filo » 2018-01-01, 22:04

mc_iek pisze: ps. oczywiście tradycyjnie najgorsze tarcze poszły do pieca..
Dało się napalić na całą noc ? :-? :D

Awatar użytkownika
mc_iek
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 524
Rejestracja: 2015-10-07, 09:46
Lokalizacja: Kępa Niemojewska

Post autor: mc_iek » 2018-01-01, 23:36

Filo pisze: Dało się napalić na całą noc ? :-? :D
Prawie. :noniemoge:

A tutaj filmik:
Daisy Powerline 901
Gdy patrzę na niektórych ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo boże, to cieszę się, że moimi praprzodkami były małpy...

Awatar użytkownika
mc_iek
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 524
Rejestracja: 2015-10-07, 09:46
Lokalizacja: Kępa Niemojewska

Post autor: mc_iek » 2018-01-02, 17:10

Dzisiaj polazłem ze Stokrotką nad Pilicę, w miejscu, w którym rzeka ma ze 100-120 metrów szerokości. Na wodzie trudno ocenić odległość. Nurtem płynęły sobie większe (15 - 20cm w linii wodnej) i mniejsze (5 - 10cm w linii wodnej) płaty brudnej piany. Nie było ich zbyt dużo, więc łatwo było wybierać cele. Mniej więcej w 1/3 szerokości koryta Pilicy jest piaszczysta wyspa porośnięta trzciną. Między moim brzegiem a wyspą nurt płynie szacunkowo jakieś 5km/h. Między wyspą, a drugim brzegiem osiąga jakieś 3 - 4km/h. Starałem się trafiać w pianę, która płynęła albo pod samym brzegiem wyspy, albo opływała ją po przeciwnej stronie. To wymuszało odmierzanie poprawek wyprzedzających, a dodatkowo, przy obieraniu dalszych celów ograniczało czas oddania strzału zanim skryją się za wyspą. Powiem szczerze, że byłem mile zaskoczony ilością trafień. Strzelałem śrutem Crosman Match (płaski) i trafiana piana bardzo efektownie "eksplodowała". Zmasakrowałem też dwie znalezione nad rzeką puszki po piwie. Wygląda na to, że lunetka w którą zaopatrzyłem karabinek jest przyzwoita. Karabinek trafiał tam, gdzie celowałem w chwili oddania strzału, choć nie zawsze było to dokładnie to miejsce, w które chciałem celować. Jeszcze długo pewnie będę walczył ze sobą w tej kwestii. Tak czy siak denko puszki na 25metrów nie stanowi już dla mnie problemu. Może za jakiś czas powalczę w forumowej lidze?

:mrgreen:
Gdy patrzę na niektórych ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo boże, to cieszę się, że moimi praprzodkami były małpy...

kobraalien
Posty: 82
Rejestracja: 2017-10-04, 08:42
Lokalizacja: Kołobrzeg

Post autor: kobraalien » 2018-01-02, 19:48

Fajny filmik, dzięki, sporo pracy.
Fajnie się ogląda, naturalność i bez napinki jak to mówią :)
A tak po mojemu, to samo pompowanie robi za dużo hałasu, ale jest się niezależnym od butli, pompek...
Będę snajperem... to kwestia czasu.

Mój arsenał:
CP-1M
Hamerli AirMagnum 850
AirMaster PUNCHER
Artemi PR900W
- wszystko 4,5mm Diabolo

Awatar użytkownika
mc_iek
Ściepnik
Ściepnik
Posty: 524
Rejestracja: 2015-10-07, 09:46
Lokalizacja: Kępa Niemojewska

Post autor: mc_iek » 2018-01-02, 20:21

kobraalien pisze:A tak po mojemu, to samo pompowanie robi za dużo hałasu, ale jest się niezależnym od butli, pompek...
Można próbować pompować bez kłapania, bo tłok osiąga końcową pozycję tuż przed zatrzaśnięcięm dźwigni, ale wymaga to wprawy i uwagi.

Za to mnie kłapanie ułatwiało synchronizację dźwięku z obrazem, bo mój Canon EOS 50D nie ma fabrycznie funkcji kręcenia filmów, i nie został w związku z tym wyposażony w mikrofon. To pasjonaci odblokowali w tym aparacie możliwość filmowania, ale dźwięk trzeba rejestrować oddzielnie...
Gdy patrzę na niektórych ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo boże, to cieszę się, że moimi praprzodkami były małpy...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wiatrówki PCA”